
Co dzieje się z turbinami po 30 latach? [Mało kto o tym wie]
Marta Gąsiorek
„Zostaną i będą straszyć?” - to pytanie wraca jak bumerang, gdy mówimy o energetyce wiatrowej. Tymczasem odpowiedź jest dużo bardziej konkretna niż wielu z nas sądzi. Zobacz, co naprawdę dzieje się z wiatrakami po 30 latach.
Jak długo działa turbina wiatrowa?
Standardowo turbina jest projektowana na ok. 20-25 lat pracy.
Tak przyjmują raporty IRENA i analizy europejskich farm wiatrowych.
W praktyce po tym czasie robi się przegląd i są trzy opcje:
przedłużenie pracy - jeśli stan techniczny jest dobry,
repowering - czyli wymiana na nowszą, mocniejszą turbinę,
pełny demontaż - rozbiórka, recykling, rekultywacja terenu.
Co musi zrobić inwestor po zakończeniu pracy turbiny?
Nie ma czegoś takiego jak „zostawione wiatraki”.
Projekt od początku musi mieć plan decommissioningu, czyli plan zakończenia pracy instalacji.
Obejmuje on m.in.:
bezpieczne wyłączenie turbiny z sieci,
demontaż łopat, gondoli i wieży,
rozkuwanie fundamentu do określonej głębokości,
przywrócenie terenu do stanu uzgodnionego w decyzjach (najczęściej rolniczego).
Co dzieje się
z materiałami po demontażu turbiny?
Wiatrak to nie „wielki śmieć na polu”.
Z analiz europejskich organizacji branżowych wynika, że:
ok. 85–90% masy turbiny można poddać recyklingowi,
do odzysku trafiają: stal, beton, miedź, aluminium, elementy generatora,
największym wyzwaniem są łopaty z kompozytów.
W praktyce:
wieża i konstrukcja stalowa jadą do hut jako złom,
metale są odzyskiwane standardowo,
beton może być kruszony i używany jako kruszywo w budownictwie (jeśli normy na to pozwalają).
Łopaty turbiny - kiedyś problem, dziś innowacja
Łopaty są trwałe, bo są zrobione z włókien + żywicy. Świetne do pracy, trudniejsze do recyklingu. Dlatego właśnie tu dzieje się teraz najwięcej.
Dwa ważne kierunki:
RecyclableBlade - Siemens Gamesa
Specjalna żywica, która pozwala rozłożyć łopatę na składniki i odzyskać materiały (włókno szklane, żywica) do ponownego użycia np. w budownictwie czy motoryzacji.
Projekt ZEBRA: łopata wiatrowa zaprojektowana do pełnego recyklingu
Europejski projekt ZEBRA opracował prototyp łopaty z tworzyw termoplastycznych. Taki materiał można z powrotem przetopić
i przetworzyć.
Pierwsze takie łopaty są już testowane w Europie.
Do tego firmy testują:
rozdrabnianie łopat i użycie jako dodatek do betonu lub prefabrykatów,
nowe kompozyty z domieszką „starych” łopat,
technologie chemicznego recyklingu kompozytów.
To wyzwanie, na które branża już dziś ma konkretne odpowiedzi.
3 możliwe scenariusze na koniec życia turbiny
Na końcu życia turbiny operator wybiera jedną z trzech dróg:
1. Przedłużenie pracy
Szczegółowy przegląd, pomiary, analizy. Jeśli wszystko jest w porządku, turbina może pracować dalej, zwykle z większym nadzorem.
2. Repowering
Stare turbiny są usuwane, na ich miejsce stawia się nowsze, często mniej liczne, ale o większej mocy. Na tym samym terenie produkuje się więcej energii, przy mniejszej ilości turbin.
3. Pełny demontaż
Klasyczny scenariusz: rozbiórka, recykling materiałów, rekultywacja terenu.
Jak odzyskuje się teren po farmie wiatrowej?
Po zakończeniu demontażu na lądzie:
teren może wrócić pod uprawy, łąki, pastwiska,
drogi dojazdowe zostają i mogą służyć lokalnej społeczności,
infrastruktura przyłączeniowa może zostać wykorzystana przy nowym projekcie energetycznym.
Firmy zajmujące się demontażem wprost mówią: celem nie jest tylko „ściągnąć wiatrak”, ale przywrócić teren do dalszego wykorzystania.
Co zyskują mieszkańcy gminy?
Jeśli w Twojej gminie działa farma wiatrowa albo dopiero jest planowana, warto wiedzieć trzy rzeczy:
1. Wiatraki nie zostaną „na zawsze”.
Mają określony czas życia i konkretne procedury na koniec.
2. Większość materiałów wraca do obiegu.
Stal, beton i metale są recyklingowane, a temat łopat jest intensywnie dopracowywany.
3. Plan, co dalej, istnieje od początku.
Demontaż i rekultywacja są elementem całego projektu.
Zielona energia to nie tylko to, jak powstaje prąd dzisiaj, ale też co dzieje się
z instalacjami za 20-30 lat. W przypadku energetyki wiatrowej to już nie jest rozmowa „co by było, gdyby”, tylko konkretny zestaw rozwiązań, które są wdrażane w Europie tu i teraz.
